Blog > Komentarze do wpisu

o paradoksie

W pobliżu mojego domu jest przejście dla pieszych. Normalne jakich tysiące. Samochody w tym miejscu pędzą po głównej arterii z dużymi prędkościami. Wszyscy się do tego przyzwyczaili, bo przecież wszystkim wiadomo, że policja zajmuje się źle zaparkowanymi samochodami  ustawia się na wylotówkach w jedynym celu - zbierania mandatów. Na mojej arterii nigdy ich nie widziałem, choć wielokrotnie pisano i mówiono, że poziom bezpieczeństwa na niej pogarsza się z miesiąca na miesiąc.

Ale wróćmy do przejścia. Jesienią ubiegłego roku na dwóch oddalonych od siebie przejściach zainstalowano ze środków budżetu partycypacyjnego dodatkowe ich oświetlenie oraz migającą żółtą lampę. Wszystko to zasilane ekologicznymi ogniwami fotowoltanicznymi.

I efekt jest w ciągu ostatniego półrocza na tym moim przejściu zostało zabitych dwoje ludzi i jeden ciężko raniony. Wniosek z tego jest jeden: cała ta instalacja była psu na budę. Znacznie lepszy efekt przyniosłoby zabudowanie progu zwalniającego. Takiego nieoznakowanego:),po przejechaniu którego z nadmierną szybkością samochód należy odstawić do warsztatu na lawecie...

Nie pamiętam już, gdzie to było. Przed laty, w którejś z europejskich stolic dwa razy zdarzyło mi się zignorować znak ograniczenia prędkości. To takie przyzwyczajenie z naszego kochanego kraju, gdzie najczęściej ograniczenie prędkości nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Za pierwszym razem skończyło się ostrym hamowaniem, bo zjazd z autostrady był wyprofilowany dokładnie na prędkość wskazaną na znaku. Za drugim razem było to na szczęście niewielki skok w górę na nieoznakowanym progu. Chwilę wcześniej był znak, że w pobliżu jest szkoła. Miejscowi wiedzą, że oznacza to wyhamowanie do 30 km/h.

A poza tym dziś leniuchuję. Dziewczyny wyjechały na Mazury i są zachwycone. Ja mam jeszcze ponad miesiąc do urlopu...

niedziela, 02 lipca 2017, hornet99

Polecane wpisy

  • konstatacja

    Przy okazji rozmyślań różnych spowodowanych czymś, co od dawna nie sprawia już przyjemności skonstatowałem nagle, że... od ośmiu lat!!! jestem grzeczny jak anio

  • minął miesiąc...

    Niby niewiele, jednak bardzo wiele. Minął szybko, bo czas, jak wiadomo, nie stoi w miejscu i wciąż gna przed siebie. W ciągu tego miesiąca wielokrotnie przekona

  • powrót z dalekiej podróży...

    Wróciłem, choć donikąd nie wyjeżdżałem... Nie wiem, czy teraz jestem już gotowy, by opisać tę sytuację. W każdym razie muszę napisać jedno. Jeśli ktoś trafi na